Pozycjonowanie: liczą się trzy rzeczy. Reszta to folklor.
Audyt wylicza Państwu dziesiątki „błędów”. Poprawiają Państwo wszystko. Sześć miesięcy później nic się nie ruszyło — większość z nich nie była błędami.
Opublikowano 4 sierpnia 2026 · 6 min czytania · autor: zespół techniczny SkyNet
Trzy przepisy,
które nic nie ruszają.
Znacznik „keywords”
Niewidoczny wiersz w kodzie, w którym wypisuje się słowa, na które chce się wyświetlać. Google ogłosiło publicznie w 2009 roku, że go nie czyta. Przetrwał na wielu stronach, równie bezużyteczny jak pierwszego dnia.
Gęstość słów kluczowych
Powtarzać „telefonia firmowa” określoną liczbę razy na stronie. Tymczasem wyszukiwarka szuka strony, która odpowiada najlepiej: czternastokrotne powtórzenie tego samego wyrażenia nie odpowiada lepiej, tylko gorzej się czyta.
Idealna długość
Nie ma takiej. Trzysta słów, które odpowiadają na pytanie „czy moja winda przestanie działać wraz z końcem sieci miedzianej?”, jest warte więcej niż dwa tysiące słów o wszystkim. Długość jest skutkiem, a nie celem.
Selekcja mieści się w jednym zdaniu. Czy poprawka uczyniłaby stronę bardziej użyteczną dla człowieka? Jeśli nie, to folklor.
Trzy dźwignie.
Żaden nie jest sztuczką.
Łączy je kłopotliwa cecha wspólna: wymagają pracy nad samą stroną, a nie ustawienia wciśniętego do kodu w piątek wieczorem.
Jedna strona,
jedno pytanie.
Nikt nie wpisuje słów kluczowych. Wpisuje się pytania, własnymi słowami.
„Czy zachowam swój numer, jeśli zmienię operatora?”. Strona, która odpowiada na to konkretne pytanie — w tytule, w pierwszym zdaniu, odpowiedź przed rozwinięciem — ma szansę zostać znaleziona. Strona „Nasze rozwiązania”, która mówi o wszystkim, nie ma żadnej: nie odpowiada na nic konkretnego.
Pułapka jest zawsze ta sama. Strona jest zorganizowana jak schemat organizacyjny firmy. Powinna być zorganizowana jak lista pytań jej klientów.
A tę listę już Państwo mają. Proszę otworzyć pięćdziesiąt ostatnich e-maili przychodzących i zgłoszenia do wsparcia: to są prawdziwe pytania, z prawdziwymi słowami. Żadne narzędzie ich nie dostarczy.
Na stojąco, na telefonie,
z siecią, jaka jest.
Nie w biurze, nie na dużym ekranie, nie na światłowodzie. To w takich warunkach należy oceniać stronę — i rzadko właśnie tam jest ona testowana.
Szybkość,
i stabilność.
Rozstrzygają się tu dwie rzeczy, a ciągle się je myli.
Szybkość : czas, zanim pojawi się coś czytelnego. Traci się ją na zbyt ciężkich obrazach — trzy tysiące pikseli szerokości wyświetlane w ramce o szerokości czterystu — oraz na skryptach zewnętrznych (programach ładowanych z innych stron: banery, statystyki, czat). Każdy dokłada jedną podróż tam i z powrotem.
Stabilność : czy treść skacze podczas wczytywania? Spóźniona czcionka, wsuwający się baner, obrazek bez zadeklarowanych wymiarów — i przycisk przesuwa się pod palcem odwiedzającego.
Niczego z tego nie naprawi się słowem kluczowym. To decyzje konstrukcyjne: to, czego odmawiamy umieszczenia na stronie.
Szybka strona,
rozstrzyga się niżej.
Tę część obsługujemy sami. Nasze usługi opierają się na centrach danych z certyfikatami ISO 27001 i HDS, zlokalizowanych we Francji.




Dowody,
albo nic.
Strona, która nie mówi, kim jest, nie uspokaja nikogo — ani człowieka, ani wyszukiwarki.
We Francji nie jest to opcja: ustawa o zaufaniu w gospodarce cyfrowej, zwana LCEN, uchwalona w 2004 roku, nakazuje umieszczenie noty prawnej identyfikującej wydawcę serwisu. Wiele firmowych stron ma jednak tę stronę pustą albo przepisaną z szablonu.
- Nazwa firmy i pełny adres pocztowy
- Numer wpisu do rejestru i dyrektor publikacji
- Telefon, który dzwoni — i wszędzie ten sam
Dwa różne numery na tej samej stronie, dwa adresy, które się nie zgadzają: to wątpliwość u czytelnika i niespójność dla maszyny. To nie jest sztuczka. To właśnie pozwala sprawdzić, że Państwo istnieją.
Być klikniętym,
albo być cytowanym.
Wyszukiwarki odpowiadają coraz bardziej bezpośrednio: składają akapit z kilku stron i podają źródła. Nie cytuje się strony gadatliwej. Cytuje się zdanie precyzyjne, opatrzone datą, możliwe do przypisania.
„Zamknięcie techniczne partii 3 wyznaczono na 31 stycznia 2027” da się zacytować. „Towarzyszymy Państwu w Państwa wyzwaniach” nie da się zacytować: to nic nie mówi.
Efekt uboczny dotyczy nas wszystkich. Strona, która wymyśla liczbę, żeby wyglądać poważnie, staje się ryzykiem: zostanie powielona, a potem sprawdzona.
Pięć pytań
do zadania przed podpisaniem.
Jakie pytania?
Na jakie realne pytanie odpowiada każda strona? Proszę poprosić o listę, na piśmie.
Kto pisze?
Kto pisze i na jakim materiale: na Państwa zgłoszeniach czy na ogólnym szablonie?
Ile waży strona?
Rzeczywista waga i lista ładowanych skryptów zewnętrznych. Każdy musi się uzasadnić.
Do kogo należy strona?
Jeśli odejdą Państwo jutro, czy zabiorą ze sobą treść i nazwę domeny?
Co jest gwarantowane?
Proszę uważać na każdą odpowiedź, która zawiera pozycję i datę.
Nie obiecujemy ani pozycji, ani terminu. Uczciwie nikt tego nie potrafi: ranking zależy od stron, których nie piszemy. To, co możemy zapisać w zakresie: strony zbudowane wokół Państwa prawdziwych pytań, szybkie i stabilne na telefonie, hostowane we Francji. Reszta nosi inną nazwę — reklama — i trzeba to powiedzieć.
Co warto zapamiętać
- Znacznik „keywords”, gęstość słów kluczowych, idealna długość: żadnego efektu.
- Jedna strona = jedno faktycznie zadane pytanie. Państwa e-maile i zgłoszenia zawierają ich listę, za darmo.
- Szybkość i stabilność na telefonie to decyzje podejmowane przy budowie.
- Dowody — nazwa firmy, adres, wpis do rejestru, telefon — uspokajają zarówno człowieka, jak i maszynę. Inna liczba na każdej stronie niszczy je.
- Bycie cytowanym przez wygenerowaną odpowiedź zakłada zdania precyzyjne i sprawdzalne.
Czy Państwa strona odpowiada na jakieś pytanie?
Proszę przesłać nam jej adres. Powiemy, strona po stronie, na jakie pytanie każda z nich odpowiada — i co odwiedzający naprawdę widzi na telefonie. To pisemna opinia, a nie wycena w przebraniu.